Produkty:
    Koszyk
    Wartość zakupów: 0.00 zł
    Zarejestruj się / Zaloguj
    Top 10 produktów

    Trochę o mnie.

    Strona głównaAktualnościTrochę o mnie.

    wielkość tekstu:A | A | A

    Witam serdecznie w moim sklepie, który jest inspirowany moimi długoletnimi doświadczeniami z roślinami -  czyli życie Izabeli.

    Jak to się stało?

    Już nie pamiętam. Pamiętam młodość, brak ograniczeń, brak zobowiązań, zakochanie, miłość. Trudne początki po maturze w roku 1997, ślub w 1998, Co za nowość - moje życie - codzienne zamiatanie pod dywanem, studia, mąż (Adrian) wracający z pracy z uśmiechem (lub bez uśmiechu). Kupienie starego domu, przeprowadzka, remont starego domu. W końcu miałam swój ogród ale i kilkumiesięcznego Alexa... Tak, dla Was, szybko przez to przebrnę: syn 01.01.2002, córka 30.05.2006.
    Ale przecież jeszcze tyle do emerytury, tyle życia przed nami. Więc trzeba się uczyć, doświadczać, sprawdzać, kontrolować siebie...

    Nie, nigdy nie doprowadziłam się do "dna". zawsze pilnowałam wagi, zawsze ćwiczyłam - jak nie w domu to w ogrodzie, przy ciężkich pracach z roślinami i ziemią (w międzyczasie praca w korporacji). 

    Miałam swoje hobby - rośliny: fuksje pelargonie, hortensje, kwitnące byliny...

    I tak powstała moja pierwsza firma - https:/www.fuchsiahybrida.pl czy po prostu https:/www.fuksje.pl.
    Mamy w kolekcji ponad 300 odmian pelargonii, kilkadziesiąt odmian hortensji i brugmansjii, ponad 500 odmian fuksji w tym zarejestrowane w USA odmiany fuksji: Izabela Cieszyńska, Adrian Cieszyński, Wiktoria Cieszyńska czy Aleksander Cieszyński i wiele innych- no w końcu widać, że jestem rodzinna.

    Ten mój wybór - porzucenie międzynarodowej korporacji na rzecz niepewnego pomysłu związanego z moim hobby czyli roślinami spowodował, że tak naprawdę zaczęłam pracować fizycznie. I nie mówię tutaj o „praniu” dzieci i ich ubrań, szykowaniu śniadań, obiadów, kolacji i wszystkiego co pomiędzy. Dało mi to olbrzymią lekcję życia od całej rodziny – no bo przecież nie pracuję tylko wychodzę sobie z domu do szklarni – przecież to nie praca bo nigdzie nie jeżdżę, nie mam żadnej umowy o pracę, nie mam urlopu ani L4. Czyli w sumie nic nie robię…

    Niestety takie jest postrzeganie kobiety pracującej na swoim „ze swoim hobby”.

    Co mi to dało? Dziesiątki wyjazdów do Niemiec, Holandii, Belgii, Francji, Danii, Hiszpanii, Włoch, dziesiątki wizyt na międzynarodowych targach roślinnych w Europie, spanie w samochodzie, na leżaku przed samochodem gdzieś na stacji paliw (bo kaski nie było na hotel), prysznice na stacjach paliw i tak dalej.
    I co z tego wyniosłam? Zawsze trzeba mieć klapki pod prysznic, wiem jak się pakować do małej walizeczki, jak spakować kosmetyki, jak zadbać o siebie za nieduże pieniądze ale sensownymi rzeczami.
    No i wreszcie – jak dbają o siebie kobiety w tych wszystkich krajach mając dostęp do roślin, które hodują bo przecież jeździłam po szkółkach roślin.

    I wtedy – to znaczy tak w 2009 roku zaczęłam się dokształcać – urodziłam się w 1977 roku więc miałam wtedy 32 lata po urodzeniu dwójki dzieci. Okazało się, że te „kremy ze sklepu” nie działają – nawet te po xx set złotych. Czytałam składy, zawartość substancji aktywnych, które są w tych kremach, balsamach… Po miesiącu dotarł do mnie, że to jest oszustwo!

    Mój mąż (po studiach związanych z marketingiem i zarządzaniem przedsiębiorstwem) jak mantrę powtarzał czego rośliny (fuksje, pelargonie, brugmansjie, hortensje) potrzebują żeby puściły korzenie, żeby urosły, żeby zakwitły, żeby zdrewniały i on się tym zajmował i zajmuje.
    Niby takie proste: tyle i tyle procentowego udziału NPK (azot, fosfor, potas), tyle i tyle magnezu, tyle żelaza, tyle manganu i tak dalej, takie, a nie inne pH wody, pH podłoża (też jest zakręcony na rośliny)… Ta roślina lepiej rośnie przy tej, ta eliminuje pasożyty, ta odstrasza tego owada, ta przyciąga innego (pożytecznego) bo pachnie tak, a nie inaczej.

    I wtedy zaczęłam myśleć i czytać o tym jak rośliny działają na ludzi, co leczą, co usprawniają – no przecież „głupia” kawa daje nam energię. Spędziłam nad tym ponad 10 lat.
     

    Uwielbiam opracowania pisane na przełomie XIX i XX wieku – są prawdziwe. Przez ten czas wszystko na sobie wypróbowałam w różnych stężeniach.
    I powiem tak – wszystko, co zostało opisane na początku dwudziestego wieku, jest totalnie prawdziwe bez zbędnych marketingowych chwytów. Reszta pisana przez ostanie kilka lat to „niewiele znaczące skróty myślowe lub powielane błędy”. Jak to zawsze mówi trener mojego męża: „o E.T. i Wielkiej Stopie też piszą w internetach". Błędów, „przepisań bez zrozumienia” jest mnóstwo.

    I tak zaczęłam tworzyć produkty dla siebie, które teraz produkuję głównie pod zamówienie swoich znajomych i ich znajomych i ich znajomych i ich znajomych i ich znajomych…. Puder do mycia twarzy jest najczęściej zamawianym produktem przez znajomych. Puder do mycia twarzy oduczył wszystkie znajome kobiety robienia głębokiego peelingu twarzy, który jest niszczący dla cery.

    Stąd ten e-sklep – ziolowykuferek.pl

    Mam 42 lata i czasem jestem smutna jak wygląda nasza młodzież, zastanawiam się kogo do domu przyprowadzi mój syn, który za miesiąc kończy 18 lat? Co się stało? Jak tak może być? Przecież wystarczy taki albo taki hydrolat lub macerat, przecież wystarczy pilnować tego co się je i ile się je, przecież wystarczy na przykład pić codziennie olej z czarnuszki czy, spróbować opuncji, zjeść codziennie trochę suszu z owoców cyklantery, która działa wybitnie odchudzająco albo pić „Jałowiec” z Piotrkowa Trybunalskiego.

    Niestety mój 43-letni mąż Adrian, wyjaśnił mi, że społeczeństwo, tak naprawdę, nie chce zmian w swoim sposobie życia i tylko „leczy” swoje sumienie kupując reklamowane produkty na odchudzanie, cellulit czy inne „dolegliwości” – taniej, łatwiej – nie działają bo „ja jestem inna i tak mam i już mi tak zostanie”.
    To są produkty dla osób, które nie mają czasu tego przeanalizować.
    Adrian, podczas pracy w najczęściej odwiedzanym portalu horyzontalnym wp.pl widział, że w reklamy, na stronie głównej, w kategorii sport, ludzie klikają prawie 100 tysięcy razy dziennie w reklamę „cudownej tabletki na odchudzanie” i widząc te statystyki załamałam się bo ta reklama kosztuje 20 tysięcy za dzień i musi się im zwrócić jeśli kupują ją codziennie - czyli ile osób musi to codziennie kupować ?

    Staram się inaczej wychować moje dzieci i pragnę wpoić im inne postrzeganie świata i reklam, którymi jesteśmy bombardowani – trzeba czytać co się kupuje, gdzie się kupuje i jaki jest skład.

    Ja, znaczącą większość produktów w moim sklepie https:/www.ziolowykuferek.pl produkuję jak dla siebie – z roślin wyhodowanych przeze mnie i przetworzonych w sposób, który nie zabija ich zdrowotnych substancji. Jeśli zobaczysz, że producentem jest ziolowykuferek.pl to znaczy, że ja z mężem zasiałam, zebrałam te zioła i ja je przetworzyłam na postać hydrolatu, maceratu czy proszku po ususzeniu.

    Pozdrawiam

    Izabela Cieszyńska rocznik 1977

    i skormnie
    Adrian Cieszyński rocznik 1976

    P.S. Zdjęcia są moje bez żadnego retuszu bo nawet nie mam programu żeby to zrobić – nie mam czasu na to bo pilnujemy roślin.
    Zapraszam również na https:/www.fuchsiahybrida.pl gdzie zobaczysz ponad 1000 odmian naszych roślin.

    czytano: 749 razy

    autor: ziolowykuferek.pl

    data dodania: 2019-11-23 02:26:14

    Strona główna

    Kontakt

    Ziołowy Kuferek
    42-575 Strzyżowice
    ul. 1 Maja 86
    tel: +48 502 589 189
    e-mail: biuro@ziolowykuferek.pl

    Ziołowy Kuferek - naturalne zwalczanie cellulitu, zmarszczek i nadwagi.

    Wersja mobilna